Maria Dulębianka, pierwsza działaczka z profesjonalną kampanią wyborczą
Życiorysem i osiągnięciami Marii Dulębianki można byłoby obdzielić co najmniej kilka emancypantek. I każda uchodziłaby za zasłużoną. Ta utalentowana malarka, uczennica Jana Matejki i koleżanka Anny Bilińskiej poświęciła swoją obiecującą karierę artystyczną na rzecz walki o prawa kobiet i dla innej kobiety. - Kariera malarska Dulębianki, zarzucona przez nią w ostatnich latach życia, stoi w cieniu działalności feministycznej czy społecznej, czy choćby tego wątku życia razem z Konopnicką - mówiła w audycji "Brakująca Połowa Dziejów" Karolina Dzimira-Zarzycka.
Maria Dulębianka
Foto: UtCon Collection / Alamy Stock Photo/AI
- Bilińska po studiach została w Paryżu, kontynuowała swoją karierę malarską, skupiła się na tej pracy zawodowej i na rozwoju swoich talentów malarskich, czy sprzedaży prac, czy wystawianiu ich. Dulębianka wróciła do Warszawy, a niedługo później zaczęła podróżować z Konopnicką. Tak naprawdę to życie na walizkach nie ułatwiało jej karierę malarskiej. W każdym nowym mieście musiała szukać pracowni, musiała szukać nowych klientów, czy koordynować listownie wysyłkę swoich prac do kolejnych miast, gdzie odbywały się różne ważne wystawy. I w pewnym sensie czasem jej potrzeby, czy w miejscach, w których mieszkała, schodziły na dalszy plan w porównaniu z wyborami Konopnickiej - opowiadała biografka Marii Dulębianki Karolina Dzimira-Zarzycka.
Posłuchaj audycji w Trójce:
- Anna Jagiellonka - prawdziwa historia królowej w "Brakującej Połowie Dziejów"
- Mężczyźni w Polsce czytają znacznie mniej od kobiet. Rozmowa z dyrektorem NCK - Robertem Piaskowskim w "Dobrze się czyta"
Jedna z najbardziej aktywnych działaczek ruchu kobiecego
Odkąd Dulembianka zaprzyjaźniła się, a zdaniem wielu, związała z Marią Konopnicką, całe życie dzieliła pomiędzy zajmowaniem się wybitną i schorowaną oraz pogrążoną w problemach rodzinnych pisarką, a agitacją zarówno uprawnieniem.
Sama nosiła się, jak wówczas mówiono, po męsku i to najpewniej był powód, dla którego Konopnicka do końca życia nazywała ją Pietrkiem. - Prawdopodobnie miało to związek z wyglądem Dulębianki, której taką "męskość" podkreślali wszyscy, którzy ją znali i poznali osobiście. Dulębianka miała krótkie włosy, nosiła binokle, bardzo szczelny strój, często właśnie jakąś czarną wstążkę pod szyją, przy białej bluzce, która wyglądała jak krawat. Bardzo lubiła sport, miała dużo takich przymiotów, które stereotypowo łączono z tymi męskimi zainteresowaniami, a z drugiej strony nie wiemy do końca, z czego to wynikało, być może tak mówiła też na nią matka, która spędziła pierwsze lata tych wspólnych podróży razem z Konopnicką i Dulembianką przy ich boku - mówiła gościni audycji.
Sama malarka ma jednak znacznie więcej zasług niż tylko wieloletnie wspieranie bohaterki Narodowego Panteonu Marii Konopnickiej. Była bowiem jedną z bardziej aktywnych i nieustraszonych działaczy ruchu kobiecego, o wiele bardziej radykalną i aktywną niż sama Konopnicka. Dulębianka walczyła o dopuszczenie kobiet do studiów w Akademii Sztuk Pięknych, o stworzenie gimnazjum żeńskiego we Lwowie, wiele publikowała w prasie i wygłaszała płomienne mowy, w tym najgłośniejszą polityczne stanowisko kobiety, ze słynnymi słowami "odważmy się być wolnymi, poznajmy naszą siłę".
Działaczka z pierwszą, profesjonalną kampanią wyborczą
Do jej najbardziej brawurowych wyczynów należy jednak zaliczyć kampanię na rzecz przyznania kobietom praw wyborczych, podczas której już w 1908 roku demonstracyjnie kandydowała do Sejmu Krajowego we Lwowie.
- To była taka akcja polityczna lwowskich emancypantek, które stwierdziły, że chciałyby wystawić manifestacyjnie, performatywnie kobiecą kandydatkę i wytypowały Dulębiankę. Chodziło o poruszenie opinii publicznej, zaprezentowanie swoich argumentów i przykucie uwagi czytelników prasy, która się rozpisywała szeroko o tej ciekawej akcji, do argumentów za tym, by kobiety otrzymały prawa wyborcze.
Uzyskała wówczas 511 głosów, które oczywiście unieważniono z przyczyn formalnych, ponieważ była kobietą. - Co jest bardzo ciekawe, Dulębianka miała przygotowaną przez to swoje zaplecze właśnie koleżanek feministycznych lwowskich, profesjonalną kampanię wyborczą. We Lwowie wisiały plakaty i afisze zachęcające do głosowania na Dulębiankę, prasa pisała o tej kandydaturze, publikowała jej zdjęcia.
Zakładała placówki resocjalizacyjne dla dzieci ulicy
Dulębianka niestrudzenie propagowała też dialog w stosunkach polsko-ukraińskich oraz porozumienie pomiędzy skłóconymi stronnictwami politycznymi. Założyła kilka organizacji kobiecych, przewodziła Lidze Kobiet, a jako tak zwana Inspektorka Opieki nad Matką i Dzieckiem we lwowskim magistracie zakładała ochronki, kuchnię dla ubogich i klub uliczników czyli nowatorską, dziś powiedzielibyśmy resocjalizacyjną, placówkę dla dzieci ulicy.
Podczas pierwszej wojny światowej pracowała dla Czerwonego Krzyża i była frontową sanitariuszką. To właśnie wtedy zaraziła się tyfusem, przez co wkrótce w 1919 roku zmarła. Doczekała się jednak realizacji swojego marzenia o równouprawnieniu i do końca wierzyła, że "choć zdobędziemy wolność, wolnym narodem się nie staniemy, dopóki połowa ludności praw obywatelskich pozbawiona będzie".