O paradoksach na komisjach orzekających niepełnosprawność - w "Klubie Trójki"

Co daje pacjentom orzeczenie o niepełnosprawności? Kto może je otrzymać? Skąd się wzięło popularne obecnie powiedzenie: "choruję na raka, a nie na wygląd". O tym, co się dzieje za drzwiami komisji ds. orzekania o niepełnosprawności - w audycji Agnieszki Trzeciakiwicz, w "Klubie Trójki".

O paradoksach na komisjach orzekających niepełnosprawność - w "Klubie Trójki"

Protest osób z niepełnosprawnością przeciwko absurdom polskiego orzecznictwa przed Mazowieckim Urzędem Wojewódzkim na Placu Bankowym, luty 2025 r.

Foto: Aliaksandr Valodzin/East News

Gośćmi Agnieszki Trzeciakiewicz w „Klubie Trójki” byli: dr hab. n. prawn. Dorota Karkowska, profesor UJ, radca prawny. Związana z działalnością w organizacjach pozarządowych na rzecz ochrony praw człowieka w sektorze opieki zdrowotnej. Laureatka Nagrody Rzecznika Praw Pacjenta, autorka wielu publikacji naukowych; Małgorzata Barcz-Wadas - z Fundacji La Cinta; Agnieszka Chrostowska - pacjentka onkologiczna z przyznaną grupą niepełnosprawności oraz Radosław Orzęcki - pacjent onkologiczny, także z orzeczeniem o niepełnosprawności.

Zabrakło przedstawicieli zespołów ds. orzekania - żaden z lekarzy orzeczników, z którymi kontaktowała się Trójka, nie przyjął zaproszenia do udziału w programie.

Posłuchaj audycji Trójki:

Kilka słów o przepisach

W Polsce organem odpowiedzialnym za przyznawanie stopnia niepełnosprawności pacjentom jest administracja publiczna. - Mamy podmioty odpowiedzialne na poziomie powiatu i poziomie województwa - tłumaczy dr hab. n. prawn. Dorota Karkowska i dodaje, że przepisy jasno określają, kto powinien wchodzić się w takim zespole znaleźć. Są trzy rodzaje orzekalnych stopni dla osób powyżej 16 roku życia ustalanych przez komisje. - Jest to stopień znaczny, umiarkowany i lekki - wymienia ekspertka. Różnią się one między sobą przede wszystkim stopniem zdolności do pracy i koniecznością korzystania z opieki osoby trzeciej. Orzeczenie może być czasowe lub na czas niekreślony. - Przepisy mówią wprost - jeżeli jesteś w takim stanie zdrowia, że medycyna nie ma takiej możliwości, że przywróci ci trzustkę albo jakiś organ, to jest to przesłanka do orzeczenia stałej niepełnosprawności na czas nieokreślony - mówi dr hab. Dorota Karkowska i podkreśla, że na komisjach kluczowa jest szczegółowa dokumentacja medyczna, a także ocena od lekarza prowadzącego, że stan się nie poprawił. Warto też pamiętać, że takie dokumenty tracą ważność po 30 dniach, muszą być w wersji papierowej i podpisane i podstemplowane przez lekarza, w przypadku kopii - potwierdzone za zgodność z oryginałem. Podpis kwalifikowany nie wystarczy.

Kopanie się z koniem

Kiedy już zbierzemy wszystkie potrzebne dokumenty, czeka nas jeszcze spotkanie z komisją. Komisje ds. orzekania o niepełnosprawności w Polsce uznawane są za jedno z bardziej stresujących doświadczeń na linii pacjent - administracja. Osoby, które miały okazję się z nimi zetknąć opisują je jako mieszankę przesłuchania, egzaminu i pozbawionego empatii kontaktu z urzędnikami. Problemy pojawiają się szczególnie wtedy, gdy choroba nie jest widoczna. Pacjenci z chorobami neurologicznymi, autoimmunologicznymi, psychicznymi skarżą się, że usłyszały od członków komisji, że skoro stawiły się samodzielnie, to "chyba nie jest tak źle", że "wyglądają dobrze" i że lekarzom orzecznikom brakuje empatii.

Informacja o tym, jaki stopień niepełnosprawności został przyznany i czy został przyznany, nie pojawia się od razu. Trzeba czekać na list polecony, czyli nawet 4-5 tygodni. Dziwi także konieczność wielokrotnego stawiania się na komisji osób, u których wiadomo od razu, że zmian nie będzie. Nogi i ręce nie odrosną, podobnie jak trzustka czy pierś. To z kolei bardzo wydłuża kolejki.

Więcej na ten temat w audycji Agnieszki Trzeciakiewicz w „Klubie Trójki”.

Magdalena Hejna